To prawdziwy dom, w którym wszyscy są dla siebie jak rodzina. Ośrodek readaptacyjny „Mateusz" od ponad siedmiu lat pomaga osobom uzależnionym, czy po pobycie więzieniu, wrócić do normalnego życia. Jego mieszkańcy wspólnie cieszą się z wyczekiwanych świąt.

Kawa, ciasto i odpoczynek przy wspólnym stole - w ośrodku readaptacyjnym „Mateusz” świąteczną atmosferę widać gołym okiem. Dla jego mieszkańców mijające święta Bożego Narodzenia były ogromnym przeżyciem. - Jak w rodzinie, jak w domu. Ja się popłakałem: przy prezentach, przy opłatku wigilijnym. Ja jestem uczuciowy, nie wytrzymałem i się popłakałem - wyznaje Sławomir, mieszkaniec ośrodka „Mateusz". - Były ryby smażone, był bigos, były zimne nóżki i wiele innych potraw, więc ten stół wyglądał bardzo, bardzo ciekawie i niejedna rodzina mogłaby nam pozazdrościć - przyznaje Mirosław, kolejny mieszkaniec ośrodka „Mateusz”.

Bo ośrodek „Mateusz" dla wszystkich stał się nowym domem, a jego mieszkańcy - niemal rodziną. Nikt nie wstydzi się tu rozmawiać o swoich obecnych problemach, a nawet trudnej przeszłości, którą tutaj można od siebie odciąć, ale nie zapomnieć.

Długi pobyt w więzieniu, alkoholizm i deportacja z Anglii, gdzie zostawił całą rodzinę -pan Sławomir przyznaje, że w swoim życiu otarł się o dno. Gdy wylądował na ulicy i rozpaczliwie poszukiwał pomocy, znalazł ją u założyciela „Mateusza", Waldemara Dąbrowskiego. - Wysłuchał mnie, zapytał się, w jakim jestem stanie i co się u mnie dzieje. I za to mu jestem bardzo wdzięczny, bo ja obecnie pracuję już - zdradza Sławomir.

A do życia poza murami więzienia i ośrodków odwykowych z sukcesem wrócili także inni. Przez ponad siedem lat działania „Mateusza" mieszkało w nim 112 osób, z których ani jedna nie trafiła więcej do zakładów karnych. Ten fenomen dostrzegają eksperci i naukowcy, którzy już nazwali go "Metodą Dąbrowskiego". - Oni są cząstką tego świata. Są ogniwem jakiegoś łańcucha i pokazać im taką drogę, kiedy mogą odzyskać swoją tożsamość, żeby uwierzyli w pewne rzeczy, że mogą zrobić to i tamto, to jest proces, który trwa - tłumaczy Waldemar Dąbrowski.

Już w styczniu powstanie kolejny dom w Grudziądzu. Będzie to pierwsze miejsce w Polsce, w którym będą mogły zamieszkać kobiety po wyjściu z więzienia. Budynek powstał zaledwie w kilka miesięcy praktycznie od zera, ale w dom zamienią go dopiero jego mieszkanki. W „Mateuszu" już się to udało. - Przez mój problem z alkoholem straciłem wszystkich znajomych. A tu czuję się potrzebny. Czuję tę atmosferę rodzinną. Łatwiej jest - zdradza Paweł, mieszkaniec ośrodka „Mateusz".