Piękna, dzika, ale miejscami... zanieczyszczona. Wisła to jeden z najcenniejszych naturalnych skarbów Polski. Tego zdania są pasjonaci przyrody i mieszkańcy Torunia, którzy w niedzielę spotkali się, by wspólnie uprzątnąć choć część wiślanego brzegu.

Bezpieczna, wygodna łódź i dużo słońca - to idealny przepis na wodną wyprawę. Uczestnicy jednej niedzielnej wycieczki nie myśleli jednak o relaksie, bo na brzegu czekało na nich przede wszystkim... sprzątanie. - Przyszliśmy tutaj, by posprzątać brzegi naszej rzeki; „królowej polskich rzek”, jaką jest Wisła - kojarzona na co dzień z tym betonowym bulwarem, z kilkoma mostami, które z niego widać, a zapominamy o tym, że jest to jedna z ostatnich dzikich rzek w Europie - zaznacza Filip Malinowski z Fundacji Zdrowego Życia, współorganizator akcji.

Dzikich rzek, a przez to - łatwych do zaśmiecenia. Prawdziwą zmorą nadbrzeża są porzucone szklane i plastikowe butelki a także niedopałki papierosów. - Nie dość, że szkodliwe dla płuc palaczy, dla tych którzy stoją obok nich, to jeszcze szkodliwe dla środowiska - podkreśla jeden z uczestników akcji.

Toruńska Fundacja Zdrowego Życia, Slow Flow Guru, Fundacja Zamek Dybów i Gród Nieszawa a przede wszystkim mieszkańcy Torunia - wszyscy razem zebrali się, by przez kilka godzin wolnego dnia zebrać jak najwięcej śmieci między przystanią a zamkiem Dybów. Dla środowiska, ale przy okazji - także dla siebie. - Serce krwawi, bo tak naprawdę to nie ma gdzie z dziećmi pójść. Jeżeli słońce świeci, ale wszędzie brudno, to nie ma gdzie spędzić czasu na łonie przyrody. Ja pamiętam, że jako dzieciak mogłem po takich różnych miejscach biegać, ale jeśli nie zadbamy o to, to nasze dzieci nie będą mogły - przyznaje jeden ze sprzątających. - Warto dbać o środowisko, zwłaszcza, że ten teren jest piękny. Ja tu chodziłam wiele razy z psem i naprawdę ciężko czasem przebrnąć przez te hordy śmieci, więc miejmy nadzieję, że chociaż trochę się uda - mówi jedna uczestniczek akcji.

”Powodów dla których śmieci jest tak wiele, jest... równie wiele” - przyznają torunianie. - W sumie, jak tu szliśmy, to nie było żadnego śmietnika po drodze. Więc może śmietników potrzeba? - mówi jedna z turystek.

Ale zdaniem sprzątających, winni są przede wszystkim ludzie, którzy odpadków pozbywają się w ten sposób z lenistwa lub złego wychowania. Taka akcja może być zatem cenną lekcją zwłaszcza dla najmłodszych. - Warto sprzątać, bo to jest ochrona wody i ziemi na pewno - uważa jedna z dziewczynek. - Jak widzę ludzi, którzy rzucają śmieci na ziemię, to mi się robi przykro i staram się to sprzątać - dodaje inna dziewczynka.

Przez cztery godziny kilkudziesięciu osobom udało się zebrać 113 120-litrowych worków pełnych śmieci.