Zwarcie instalacji elektrycznej było prawdopodobną przyczyną pożaru w Szpitalu MSWiA w Bydgoszczy. Ogień pojawił się w poniedziałek przed godz. 7.00 w pracowni tomografii komputerowej. Ze wzgledu na duże zadymienie, podjęto decyzję o ewakuacji około 70 osób - pacjentów i personelu - znajdujących się na parterze i pierwszym piętrze budynku. Nikt nie został ranny. Ewakuacja i gaszenie pożaru przebiegły sprawnie i po ponad godzinie pacjenci i pracownicy mogli wrócić do budynku.

- Ogień wyszedł z pomieszczenia tomografii komputerowej i te pomieszczenie jest całe spalone, łącznie z tomografem. Do tego jest korytarz zadymiony i sąsiednie pomieszczenia, dym aż „na górę szedł. Powyżej jest oddział neurologii z rehabilitacją neurologiczną i przeprowadziliśmy profilaktycznie ewakuację pacjentów z tego oddziału na zewnątrz budynku. Wyżej nie było takiego problemu. Zatrzymaliśmy tez wchodzących do przychodni - informuje dr n. med. Marek Lewandowski, dyrektor naczelny szpitala MSWiA.

- Nie było tam dużego ognia. Pojawiło się duże zadymienie z tego względu, że tomograf ma konstrukcję jaką ma, jest sporo kabli, tworzyw sztucznych. Niewielką ilością wody, po odłączeniu oczywiście prądu, ugasiliśmy ten pożar, ale trzeba było sprawdzić cały budynek, czy to zadymienie źle nie wpłynęło na nikogo. Dodatkowo pojawiło się takie utrudnienie, że jedna winda nie zadziałała tak jak powinna, nie zjechała na najniższy poziom i nie otworzyła się, dlatego trzeba było jedną osobę z tej windy uwolnić - relacjonuje kpt. Aleksandra Starowicz, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Bydgoszczy.