To największy grób mieszkańców Bydgoszczy z czasów II wojny światowej. Choć od masowych rozstrzeliwań w fordońskiej Dolinie Śmierci minie wkrótce 78 lat, miejsce to wciąż może skrywać swoje tajemnice. Ponownego przebadania terenu i wszczęcia śledztwa w sprawie zbrodni popełnionych w Fordonie chciałby Krzysztof Drozdowski, historyk-regionalista, który dzięki poparciu części radnych, lokalnych polityków, stowarzyszeń i mieszkańców Bydgoszczy napisał list otwarty do Instytutu Pamięci Narodowej z prośbą o pomoc.

Zginęli bez sądu, od strzałów w tył głowy tylko dlatego, że byli Polakami. Pierwszej egzekucji dokonano 10 października 1939 roku, masowe rozstrzelania trwały do końca listopada. W Dolinie Śmierci co roku we wrześniu bydgoszczanie oddają hołd rozstrzelanym przez hitlerowców mieszkańcom. Choć od tragicznych wydarzeń upłynęło prawie 80 lat historycy wciąż nie są w stanie określić, ilu Polaków i Żydów zginęło w Fordonie. - Próbowano te cyfry różnicować i podawano, że od 300 do 3000 jest tam pochowanych. Potem mówiono o 2000, potem o 1200, potem 600, upublicznionych jest 600 nazwisk - wyjaśnia dr Andrzej Bogucki, historyk.

Po wojnie zwłoki 309 ekshumowanych osób uroczyście pochowano na Cmentarzu Bohaterów na Wzgórzu Wolności. Jednak jak podejrzewa Krzysztof Drozdowski, bydgoski historyk, regionalista, do rozstrzeliwań mogło także dojść po zakończeniu wojny, a wyniki dwóch ekshumacji nie dały odpowiedzi na pytania o liczbę ofiar. - Jedna nieoficjalna w ‘45 roku - zwłoki wtedy sprowadzano do jednego namiotu. Nie ma protokołów z tej ekshumacji; nikt nie wie, co się stało z tymi osobami. Następna była w kwietniu i maju ‘47 roku - oficjalnie 4-dniowa szybko zakończona przez Urząd Bezpieczeństwa - opowiada.

W liście otwartym do Instytutu Pamięci Narodowej, podpisanym przez ludzi nauki, członków stowarzyszeń, grup historycznych i mieszkańców, Krzysztof Drozdowski prosi o pomoc w wyjaśnieniu tragedii - m.in. kwerendę i badanie terenu georadarem. - Ten wniosek, po zapoznaniu się z jego treścią, zostanie skierowany do kierownictwa odpowiednich pionów merytorycznych zajmujących się zarówno poszukiwaniami miejsc pochówku osób, które straciły życie na skutek walk z systemem totalitarnym, czy też na skutek represji oraz do pionu badań historycznych - zapowiada Edyta Cisewska, naczelnik Delegatury IPN w Bydgoszczy.

Naczelnik bydgoskiej delegatury IPN nie podaje na razie terminu rozpatrzenia wniosku, ale zapewnia, że Dolina Śmierci jest dla bydgoszczan miejscem wyjątkowo ważnym, dlatego ta sprawa powinna być przedmiotem wnikliwej analizy.