Naczelny Sąd Administracyjny precyzuje przepisy. Miasta mogą pobierać opłaty tylko za wyznaczone miejsca. Jeżeli kierowca zostawił auto poza parkingiem, ale nadal w strefie płatnej, może mu zostać wystawiony mandat karny za nieprawidłowe parkowanie, ale nie opłata dodatkowa za brak biletu z parkometru.

Ulica Piotrowskiego w Bydgoszczy to strefa płatnego parkowania. Dla większości kierowców sprawa jest jasna. Trzeba wykupić bilet na postój. - Zauważyłam. Jest znak jeden, drugi, idę właśnie do parkomatu, żeby zapłacić za miejsce - mówi jedna z kobiet-kierowców.

Naczelny Sąd Administracyjny dokonał analizy przepisów dotyczących opłat za parkowanie. W wydanym orzeczeniu precyzuje, że miasta mogą pobierać opłatę za pozostawienie auta w płatnej strefie, ale tylko w miejscach wyznaczonych. Co do tego nie były zgodne sądy administracyjne. Właściciel pojazdu zaparkowanego w SPP, ale w miejscu nieoznaczonym, nie musi obawiać się kary za brak biletu z parkomatu. Może natomiast grozić mu mandat za niewłaściwe parkowanie.

Jedni kierowcy ryzykują i pozostawiają tak pojazdy, inni stosują się do przepisów. - Nie można stawiać tak zbytnio, bo są wyznaczone miejsce gdzie można, a gdzie nie można - mówi jeden z bydgoszczan na ul Piotrowskiego. "Zastawiają tutaj miejsca, na tej ulicy?" - dociekamy. - Często - dodaje.

Bo na ul. Piotrowskiego strefę parkowania przecinają wjazdy i wyjazdy z posesji lub wejścia do budynków. Kierowcy pozostawiają tak pojazdy, bo wiedzą, że nie muszą płacić za bilet. - Oczywiście, że znajdują się amatorzy porzucania samochodów gdziekolwiek, w przekonaniu, że parkuje poza miejscem wyznaczonym, czyli automatycznie nie parkuje w strefie płatnego parkowania - przyznaje Krzysztof Kosiedowski, rzecznik prasowy Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej w Bydgoszczy.

Pytanie, jakie się pojawia, to: „Czy taki kierowca parkuje prawidłowo?”. Straż Miejska w Bydgoszczy przypomina o przestrzeganiu przepisów i zwracanie uwagi na znaki. Zdjęcia zamieszczone na ich stronie pokazują, że "Mistrzów Parkowania" nie brakuje. Zaskakuje ich kreatywność. - Jeśli chodzi o tłumaczenie kierowców, co do powodów nieprawidłowego parkowania, to jest ich cały wachlarz: począwszy od chorego dziecka w aucie, które musiało mieć udzieloną pilną pomoc medyczną, poprzez nieutrudnianie ruchu, „bo ja tylko na 5 minut” - zdradza Arkadiusz Bereszyński, rzecznik prasowy Straży Miejskiej w Bydgoszczy.

Od początku stycznia do Straży Miejskiej wpłynęło prawie 7 tys. zgłoszeń dotyczących nieprawidłowego parkowania. To ponad 34 proc. wszystkich zgłoszeń.