Młodzi medycy w poniedziałek spotkają się na Starym Rynku, gdzie przeprowadzą akcję medyczną dla mieszkańców. W sobotę wezmą z kolei udział w ogólnopolskiej manifestacji przed Kancelarią Premiera. To wyraz solidarności dla prowadzących protest głodowy w Warszawie. Lekarze domagają się poprawy warunków pracy oraz zwiększenia finansowania dla służby zdrowia. Przedstawiciele rządu informują, że podwyżki są zaplanowane.

Często na pierwszej linii frontu. Lekarzy rezydentów spotkać można nie tyko przy łóżkach pacjentów na oddziałach, ale i w szpitalnych izbach przyjęć. - Mamy wiele obowiązków. Mamy niskie uposażenie. Żeby je polepszyć, mamy dodatkowe prace, co nas dodatkowo obciąża, bo kosztuje czas - tłumaczy Mateusz Alski, lekarz rezydent w Szpital Uniwersyteckim nr 2 im. dr Jana Biziela w Bydgoszczy.

W szpitalu „Biziela” w Bydgoszczy pracuje 108 rezydentów na 180 miejsc. Jak informują młodzi lekarze, sama podstawa rezydentury to „na rękę” 2200 zł. Medycy szukają więc mozliwości dodatkowego zarobku. - Jest to czasami nie do wytrzymania. Wyliczyłem ostatnio, że 1/3 roku śpię poza moim domem, bez mojej zony, gdzieś w obcym łóżku, gdzie za chwilę może mi zadzwonić telefon. To nie jest komfort życia, na jakim by komukolwiek zależało - przyznaje Dawid Dziedzic lekarz rezydent w szpitalu „Biziela”.

Od początku bydgoscy rezydenci popierali więc postulaty kolegów, prowadzących protest głodowy w Warszawie. Rezydenci domagają się wzrostu finansowania ochrony zdrowia do poziomu 6,8 proc. PKB w trzy lata, z drogą dojścia do 9 proc. przez najbliższe dziesięć lat. Chcą też zmniejszenia biurokracji, skrócenia kolejek, zwiększenia liczby pracowników medycznych, poprawy warunków pracy i wzrostu wynagrodzeń.

Rząd proponuje stopniowy wzrost pensji. - Mogę stwierdzić jednoznacznie, że na koniec 2021 roku nie będzie w Polsce lekarza rezydenta, który zarabiałby mniej niż 5250 zł. To o ponad 2 tys. więcej niż obecna pensja minimalna rezydenta - mówił w czwartek Sejmie Konstanty Radziwiłł minister zdrowia.

Dodatkowe wsparcie mają otrzymać rezydenci w specjalizacjach określanych przez rząd jako priorytetowe, czyli pediatrii, interny, medycyny ratunkowej, rodzinnej czy onkologii. To dziedziny, w których w całym kraju brakuje specjalistów. - Proponujemy każdemu rezydentowi, który podejmie taką specjalizację, 1000 zł dodatku motywacyjnego, 1200 zł miesięcznie. Efektem będzie zwiększenie liczby lekarzy i zapewnienie bezpieczeństwa pacjentów - dodał w Sejmie minister Radziwiłł.

Minister zdrowia apeluje do rezydentów o zaprzestanie głodówki i przystąpienie do zespołu, który do grudnia miałby wypracować wspólne rozwiązania. Lekarze już wcześniej odrzucili taką ofertę premier Beaty Szydło. Uważają propozycje rządu za zbyt ogólne i mało realne, dlatego kontynuują protest. W sobotę w Warszawie odbędzie się ogólnopolska pikieta. na bydgoskim rynku zaplanowano z kolei akcję medyczną dla pacjentów. - Eskalacja protestu nie może dotyczyć pacjentów, dlatego będziemy działać w ten sposób, który nie zakłóci pracy szpitala, ale który będzie widoczny i słyszalny w całej Polsce - podkreśla Bartosz Fiałek, lekarz rezydent w szpitalu „Biziela”.

W poniedziałek od godz. 10.00 lekarze będą informować mieszkańców Bydgoszczy, dlaczego protestują. Będzie można także zmierzyć sobie ciśnienie czy poziom cukru we krwi.