Bez przełomu w służbie zdrowia. Fiaskiem zakończyły się wieczorne piątkowe rozmowy między lekarzami rezydentami a przedstawicielami rządu. Strony zarzucają sobie brak woli dialogu i nieprzygotowanie do negocjacji. Spotkanie odbyło się w siedzibie Rzecznika Praw Pacjenta.

Do tej pory umowy z klauzulą opt-out, która umożliwia pracę powyżej 48 godzin tygodniowo, wypowiedziało w całym kraju prawie 4 tys. młodych medyków. W regionie do 3 stycznia zrobiło to 132 lekarzy, w tym 123 rezydentów. W Bydgoszczy - w "Bizielu" 70 osób, w "Juraszu" 5 osób, w "Dziecięcym" 21 lekarzy, Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Toruniu 33 medyków, we Świeciu 3 osoby.

Lekarze rezydenci domagają się przyśpieszenia wzrostu nakładów na ochronę zdrowia, poprawy warunków pracy i płacy personelu medycznego, ograniczenia biurokracji i zmniejszenia kolejek.

Według ministra Konstantego Radziwiłła, lekarze zainteresowani są tylko błyskawicznym wzrostem płac, tymczasem rząd proponuje stopniowe zwiększania nakładów na służbę zdrowia. Kolejne negocjacje zapowiadane są w przyszłym tygodniu.