Kolejne odkrycia w katedrze bydgoskiej. W jednej z krypt odnaleziono XVII wieczny, drewniany kielich. To archeologiczna rzadkość. Włożono go do trumny zakonnika z bractwa szkaplerznego. Ściany prezbiterium odsłaniają też nieznane dotąd gotyckie malowidła, wśród nich krzyże konsekracyjne. Dalsze prace, również konserwatorskie, będą kosztowne. W piątek udało nam się ekipie „Zbliżeń” wejść do krypt.

10 cm poniżej współczesnej posadzki, bardzo płyciutko - to w tym miejscu ukryto skarb w bydgoskiej katedrze. Ktoś zrobił to w pośpiechu, podniósł kilka płyt posadzkowych i wykopał w ziemi niezbyt głęboką jamę. Na początku stycznia archeolodzy znaleźli tu 486 złotych monet z pierwszej połowy XVII wieku. Także biżuterię i dewocjonalia. To, co ukryto przed Szwedami, zadziwiło naukowców, którzy w grudniu ubiegłego roku rozpoczęli tu badania archeologiczne.

W prezbiterium kościoła odkryto sześć krypt: dwie duże i cztery mniejsze indywidualne powstały, kiedy kościół był już konsekrowany. Nigdy wcześniej ich nie otwierano. W pierwszej pochowano byłego proboszcza katedry, ks. Józefa Turkowskiego. Był proboszczem w latach 1845-1870. W kolejnych trumnach pochowano zakonnika, a także kobietę z dzieckiem. - Ten zakonnik, który spoczywa w drugiej krypcie, był związany z bractwem szkaplerznym, ponieważ miał na sobie szkaplerz - wyjaśnia ks. prałat Stanisław Kotowski, proboszcz parafii katedralnej pw. św. Marcina i Mikołaja w Bydgoszczy.

W trumnie zakonnika był też XVII-wieczny kielich, wykonany prawdopodobnie z jesionowego drewna. Zdobiony, delikatnie grawerowany, co nadaje mu elegancji. Kielichy były często wkładane do trumien biskupów. - Dla nas jest większa zagadką, dlaczego ksiądz - szeregowy ksiądz, nawet proboszcz - miał kielich włożony drewniany do trumny - zaznacza prof. Małgorzata Grupa z Instytutu Archeologii UMK w Toruniu.

Archeolodzy będą też wyjaśniać pochówek kobiety z dzieckiem w prezbiterium kościoła. Ona również została pochowana ze szkaplerzem, czyli wierzchnią częścią habitu. - Musiała być raczej znaczną osobą i bogatą. Była przecież pochowana w prezbiterium i do tego musiała pełnić jakąś główną rolę w bractwie szkaplerznym - uważa prof. Grupa.

Pod kryptami naukowcy natrafili na cmentarzysko szkieletowe z przełomu XIV i XV wieku. Były to pochówki beztrumienne. - Trumny były piekielnie drogie i w przypadku Bydgoszczy, jak i też innych miast, ogromna większość pochówków odbywała się bez trumien tylko w całunie - podkreśla Robert Grochowski, archeolog.

Ciała układano zgodnie z ówczesnym obrządkiem. Głowa była skierowana w kierunku zachodnim. - To było bardzo ważne, żeby głowa była na zachód a oczy patrzyły na wschód, w kierunku ziemi świętej, w kierunku Jerozolimy. Tu jest dokładnie tak samo - tłumaczy Robert Grochowski.

Zabytkowe kościoły często stawały się miejscem pochówku. Świadczą o tym trwające prace archeologiczne w Sanktuarium Matki Bożej w Byszewie w gminie Koronowo. W jednej z krypt naukowcy odkryli ok. 100 dziecięcych trumien. - Do połowy XIX wieku średnio umierało siedem dzieci na dziesięć, licząc do 10-12. roku życia. Nie było wtedy szczepionek, więc ta śmiertelność powodowała duże straty - dodaje prof. Grupa.

Jedną z krypt w sanktuarium byszewskim będzie można w przyszłości zwiedzać. Sporo pracy będą mieli też konserwatorzy w katedrze bydgoskiej, bo na ścianach prezbiterium odkryto gotyckie malowidła. Aby wydobyć ich piękno, potrzebne są pieniądze.