To już koniec karnawału - zapustny wtorek ostatki, czy też popularny śledzik. Jak co roku barwni przebierańcy z Kozy Szymborskiej i Mątewskiej rozpoczęli swoją wędrówkę po mieście od inowrocławskiego ratusza. Orszaki kóz będzie można dzisiaj spotkać niemal na każdym osiedlu. Tradycja podkoziołka, jak mówi się o zapustowej tradycji na Kujawach, jest dobrze znana także w okolicach Włocławka.

Para młoda, koziarka, bocian, niedźwiedź, dziad, baba czy wędrowni grajkowie. W takich strojach uczestnicy barwnego korowodu zbierali datki na siano dla kozy lub miód dla misia, czyli wieczorną zabawę kończącą karnawał. Do inowrocławskiego Urzędu Miasta zawitał tradycyjny kujawski Podkoziołek.- Z całego serca dziękuję Wam, mieszkańcom Inowrocławia, że podtrzymujecie tę wspaniałą ostatkową tradycję - dziękował Ryszard Brejza, prezydent Inowrocławia.

Po wizycie w ratuszu, barwne korowody rozdzieliły się. Koza Szymborska pojechała do Miechowic, a Koza Mątewska - do Mątew pod Inowrocławiem. - Czasami mówi się Podkoziołek na Kujawach, ta nazwa jest znana, ale przede wszystkim jest to koza, chodzenie z kozą, jak się na Kujawach mówiło. Koza z Lubania, koza z Lubrańca, koza z Kruszyna. A jak się mówiło koza, jak się we wtorek zapustny powie koza, to nie chodzi o kozę żywą, która daje mleko, ale o kozę zapustną - wyjaśnia Krystyna Pawłowska, dyrektor Muzeum Ziemi Kujawskiej i Dobrzyńskiej we Włocławku.

Tradycyjne kujawskie korowody z kozą są znane - głównie starszym - mieszkańcom regionu. - I bocian, i śmierć, dużo ich tam chodzi. Zbierają pieniążki, potem dostają pączki, chruściki W moich stronach obchodzi się ostatki, chodzą przebierańcy. No i częstujemy pączkami, faworkami. Słyszałem o takich korowodach po wsiach. Z kozą, niedźwiedziem. Kiedyś to był taki śledzik. Wiem, że tradycyjnie jadło się śledzika - wspominają nasi rozmówcy.

Samo słowo zapusty czy mięsopust oznacza pożegnanie się z mięsem. To właśnie w ostatni dzień karnawału oryginalnymi zwyczajami i przyśpiewkami na Kujawach żegna się zimę. - Dziewczyny, które nie wyszły za mąż, uczestniczyły w tak zwanym podkoziołku w karczmie i one pierwsze prosiły panów do zabawy i musiały swoje pieniążki przeznaczyć na kapelę i stawiały to na miseczkę, w której był wykonany taki z drewna czy buraka, koziołek - dodaje Dorota Kalinowska, etnograf, Muzeum Ziemi Kujawskiej i Dobrzyńskiej we Włocławku.

Wraz z wybiciem północy zabawa się kończy i rozpoczyna czas Wielkiego Postu.