Do 140 interwencji, głównie i do zniszczonych dachów i połamanych konarów, wyjeżdżali strażacy z regionu. Najwięcej pracy w czasie burz, przechodzących przez Kujawsko-Pomorskiem, mieli w czwartkowy wieczór w okolicach Torunia i Lipna. Nikt na szczęście nie ucierpiał.

Ulewny deszcz i huraganowy wiatr spowodowały wiele zniszczeń. Nawałnica zerwała dach jednego z supermarketów oraz przewróciła ogrodzenie jednej ze szkół w Lubiczu pod Toruniem. Burza najbardziej dotknęła powiat toruński. W Chełmży mieszkańcy jednego z domów stracili dach nad głową. - Wiatr zerwał dach. Jak przyjechaliśmy do domu, było wszystko zerwane. Miasto bardzo szybko zareagowało, wezwaliśmy straż pożarną. Została zorganizowana plandeka. Straż pożarna tyle, ile mogła, zabezpieczyła dach przed ewentualnym deszczem jeszcze w nocy - opowiada mieszkanka.

W podobnej sytuacji są mieszkańcy jednego z domów w Turznie. Straty szacują na około 20 tys. zł. Wiatr był tak silny, że powalone drzewa i połamane konary tarasowały drogi. - Ostatnie 24 godziny były bardzo pracowite dla kujawsko-pomorskich strażaków, ponieważ interweniowali blisko 270 razy, z czego 140 interwencji dotyczyło skutków nawałnicy, jaka przeszła wczorajszego wieczora przez teren naszego województwa - podsumowuje st. kpt. Arkadiusz Piętak, rzecznik prasowy KW PSP w Toruniu.

W nocnych zdarzeniach nikt nie został ranny. W powiecie toruńskim strażacy interweniowali w sumie 47 razy, a w powiecie lipnowskim - 41.

Zagrożenie powoli mija. Front burzowy przesuwa się na wschód Polski.